Jesienny pomocnik naukowy z angielskim w tle - grzyby i leśne fotografie bez aparatu.

W tym roku grzybna pogoda dopisała - tak obrodziło, że nawet na trawniku pod moim blokiem wyskoczyły pieczarki. Zaczęłam więc eksplorować z dzieciakami temat grzybów i wyszła przy okazji spora różnica kulturowa. W naszej części Europy grzyby mają rangę wręcz kultową, natomiast w kręgu anglojęzycznym są hmmm.... zmarginalizowane? U nas literatury grzybowej jest naprawdę dużo, a po angielsku jedyna dobra książka, którą trafiłam... została napisana przez Rosjankę. Ale o tym za chwilę.

Sporo osób pyta się mnie jak pracuję z moimi dwujęzycznymi dziećmi jak przychodzi do nomenklatury naukowej - postaram się więc pokazać jak to mamy zorganizowane.

Ponownie sięgnęliśmy po plansze z gatunkami drzew (pisałam o nich w tym wpisie, tu też jest link do kart i tłumaczenia) i dopasowywaliśmy je do naszych leśnych znalezisk.

Jeśli sama szykuję materiały dydaktyczne, to robię podpisy dwujęzyczne, zazwyczaj różnicując kolor czcionki (np. niebieski i czarny) ze względu na język. O ile sięgam po gotowe karty i nie mam możliwości ich modyfikacji, wtedy na odwrocie wydruków umieszczam tłumaczenia. Dwujęzyczne podpisy pomagają również mi - dzieci głównie słuchają to co im opowiadam, a ja mam ściągawkę z nomenklatury, którą nie zawsze pamiętam.

Smołowata plamistość klonu.

Poszukiwaliśmy również pasożytów i choroby liści - jesienią szczególnie łatwo o galasy, które są wdzięcznym tematem do rozmowy. Posiłkowaliśmy się infografikami Lasów Państwowych - pobierałam je z ich profilu Facebookowego i drukowałam z JPEGa. Można wyszukiwać po #infografiki lub wesprzeć się wyszukiwarką Google Graphics, która na hasło "infografiki lasy państwowe" wypluje co trzeba.

Drewno dębów jest dość łatwe w rozpoznawaniu, ponieważ należy do typu pierścieniowo-naczyniowego, gdzie słoje przyrostów są wyraźnie widoczne (towarzyszą im pierścienie mikroskopijnych dziurek).

W tym roku mieliśmy do podziwiania nie tylko liście i owoce drzew, ale również krążki drewna, dzięki uprzejmości pracowników Lasów Miejskich Warszawa - wiem, że to czytacie, więc dziękuję pięknie :) - nauka nie poszła w las.

Przy okazji polecę świetne plakaty do pobrania, wydrukowania i oznaczania drzew:


Zbiór plakatów z drzewami Polski - online


Grzyby

Temat grzybów chwycił niesamowicie, świadczyć może o tym dyskusja, jaką podsłuchałam pomiędzy moimi dziećmi:

Córka: Look at the mycelium! (ang. grzybnia, którą akurat córka doczepiała do grzyba z ciastoliny)
Syn: I want your celium!

Logiczne, nie? Skoro mycelium to i "your celium". Nasze grzybowe studia zaczęliśmy od infografiki Lasów Państwowych i ruszyliśmy na poszukiwania. Trafiliśmy jednego koźlarza i białoporka brzozowego oraz trochę pieniążków dębowych. W sklepie dokupiłam kurek i wielgachne pieczarki. Nie czuję się na tyle pewnie by dać dzieciom do ręki jakikolwiek grzyb blaszkowy, który bym sama zebrała, dlatego ze względów bezpieczeństwa zalecam podobną ostrożność.

Porównaliśmy sobie w książkach i na bazie znalezisk różnice pomiędzy grzybami rurkowymi, blaszkowymi i listewkowymi.
Grzyby świetnie się nadają do preparowania - poprosiłam córkę by sama rozkroiła grzyb i dopasowała elementy do kart pracy (oczywiście zaznaczyłam, że ma do czynienia z grzybem z porami zamiast z blaszkami). Na odwrotach kart markerem naniosłam nomenklaturę angielską.
Świetne ćwiczenie motoryki.
Nasza leśna fotografia - wyrzut zarodników pieczarki.

Kluczową atrakcją były "leśne fotografie", czyli wyrzuty zarodników (ang. spore prints) na papierze. Bardzo polecam ten eksperyment! Powyższe zdjęcie to wyrzut z pieczarki, który jest trochę poruszony (syn podglądał i poruszył), ale i tak efekt przeszedł moje oczekiwania. Na filmie poniżej możecie zobaczyć jak to wygląda w praktyce.

Procedura powstawania jest bardzo prosta - zbieramy/kupujemy dojrzały owocnik i odkładamy go przez noc na papierze technicznym (grubszym). Zarodniki się wysypują i tworzą przepiękną odbitkę na papierze - to nie jest żaden barwnik, który wsiąka w papier - jak zobaczycie na moim filmie z IG, zarodniki łatwo się ścierają. Jeśli chcielibyście utrwalić leśną fotografię to trzeba by było poeksperymentować z fiksatywą/werniksem.

Zawinięty brzeg kapelusza może zaburzać ostrość "fotografii" dlatego można rozważyć przycięcie rantu, żeby blaszki lepiej przylegały do papieru.

Zanim sięgnęłam po kupne pieczarki zrobiłam ten sam eksperyment z pieniążkami dębowymi i tu wyszła na jaw moja ignorancja ;) Pieniążki mają biały wyrzut zarodników, a zostawiłam je na białym papierze. Na marginesie - jeśli robicie wyrzut z nieoznaczonego grzyba, to koniecznie róbcie to w rękawiczkach i przykryjcie grzyb jakimś pojemnikiem, żeby w razie wpadki nie doszło do skonsumowania trujących substancji. Kupne pieczarki są o tyle wdzięcznym przedmiotem eksperymentów, że są bezpieczne, a ich wyrzuty zarodników są wyjątkowo ciemne.

Procedura robienia obrazków z wyrzutem zarodników jest banalnie prosta. Ot, kapelusz sobie leży i po paru godzinach mamy gotowy obrazek.

Kolor wysypu sporów jest pomocniczą metodą oznaczania gatunków grzybów. Typowe kolory, które możemy uzyskać to odcienie od bieli, przez żółcie, róże, fiolety, brązy po czerń.

Kolejnym krokiem było przygotowanie modelu grzyba razem z grzybnią (mycelium). Tu też pogadaliśmy sobie o mikoryzie.

Młody owocnik białoporka brzozowego - wypróbowaliśmy ludowe zastosowanie, czyli przygotowanie poduszeczki na igły z białoporka. Białoporki były również używane dawniej do wycinania uszczelek. Polecam wypróbować.

Jeśli poszukujecie wartościowych materiałów online po angielsku to polecę następujące:


Grafiki ze strukturą grzyba i cyklem rozwojowym - angielski

Grafiki z typami grzybów, strukturą, cyklem rozwojowym - angielski


Skoro już jesteśmy przy grzybach, to czy wiecie, że porosty są organizmami symbiotycznymi grzybowo-glonowymi? Polecę spacer z poszukiwaniem porostów, które są organizmami wskaźnikowymi czystości powietrza - poniżej link do plakatu-ściągawki.


Plakat/klucz do oznaczania - porosty jako znacznik czystości powietrza - polski


Grzybowa literatura

Stefan Casta, Bo Mossberg "Mrówka Zofia opowiada o kwiatach, drzewach, jagodach, grzybach", wyd. Multico

Powyższa książka to wznowienie cyklu czterech książek, obecnie wydanych w formie zbiorczej. Poniżej prezentuję dział o grzybach, pozostałe (kwiaty, drzewa, jagody) mają analogiczną strukturę.

Pomimo tytułowej Mrówki Zofii, pozycja jest jak najbardziej Montessori-friendly. Mrówka przewija się tylko na pojedynczych obrazkach oraz w krótkich, jednozdaniowych rymowankach, samo sedno tekstu jest utrzymane w tonie popularno-naukowym. Ryciny bardzo wiernie oddają rzeczywistość i mogą być używane do oznaczania grzybów.

Książka jest tłumaczeniem ze szwedzkiego, ale tłumacz zadbał o zgodność z polskimi realiami (są adnotacje, które gatunki są chronione u nas, itp.). W książce znajdziemy opisy różnych gatunków grzybów oraz ciekawostki z nimi związane.

Tu przykładowo dowiemy się o zastosowaniach białoporka brzozowego, które testowaliśmy w warunkach domowych.

Żałuję, że nie udało się nam znaleźć czernidłaków, ponieważ chcieliśmy przetestować pomysł z książki z pisaniem atramentem z czernidłaka. Jak widać, książkę można przełożyć na praktykę, co osobiście zawsze wysoko sobie cenię.


Tu sprawdzisz cenę książki Stefana Casty i  Bo Mossberg "Mrówka Zofia opowiada o kwiatach, drzewach, jagodach, grzybach", wyd. Multico


Asia Gwis, Liliana Fabisińska "Grzyby. Dziwne fakty z życia grzybów, o których nie mieliście pojęcia", wyd. Nasza Księgarnia

To taka książka, której właśnie mi brakuje po angielsku. Nieczęsto to piszę, bo zwykle sytuacja jest odwrotna. Temat grzybów potraktowany tak kompleksowo jak tylko się da - od systematyki (czy grzyby to rośliny czy zwierzęta? a może żadne?) przez morfologię, po zastosowania praktyczne (marynowanie, suszenie) i nawet po aspekty językowe (co to jest grzyb atomowy?).

Książka jest naprawdę dużego formatu, co ułatwia dokładne przyjrzenie się i pracę z rysunkami.

Struktura książki jest logiczna - startujemy od postaw, czyli definicji grzybów, przez gatunki jadalnie, niejadalne, chronione i dochodzimy do plejady tematów, które poruszają chyba wszystkie możliwe ciekawostki związane z grzybami.

Książka zawiera sporo odniesień do grzybowych ciekawostek z krańców świata - ja sama dowiedziałam się mnóstwa ciekawych informacji i śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych książek w biblioteczce dzieci.

O porostach pisałam już wyżej - po takim książkowym wstępie polecam sprawdzić z polecanym kluczem jak czyste jest powietrze w waszej okolicy.
Grzyby burzowe, grzyby atomowe, grzyby świecące? Nawet najbardziej niecodzienne pytania znajdą odpowiedź w książce Asi Gwis.

Bardzo, ale to bardzo, chciałabym widzieć tę książkę przetłumaczoną na angielski. Na marginesie dodam, że "Grzyby" są bliźniaczą publikacją do "Jajo" z tego samego wydawnictwa. Tę drugą książkę opisywałam w tym wpisie.


Tu sprawdzisz cenę książki Asi Gwis "Grzyby" wyd. Nasza Księgarnia


Julia Rothman "Nature Anatomy" wyd. Storey

Anatomia Natury (była wydana w Polsce - klik) to część tryptyku graficznego Julii Rothman. Książka, którą określiłabym mianem zbioru infografik. Przydatna jako wstęp do omawiania poszukiwanego tematu lub jako słownik obrazkowy.

Dziko rosnące rośliny jadalne, czyli przykład planszy przeglądowej.

Waga książki leży w rysunkach, tekst jest wyłącznie uzupełnieniem.

Anatomia drewna, czyli przykład planszy słownikowej.

Jedyny zarzut, jaki mogę mieć do książek Rothman dotyczy tego, że pisane są pod północno-amerykańskie realia, które nie zawsze przystają do naszych warunków. Wystarczy popatrzeć na powyższą planszę z motylami i zastanowić się ile z powyższych gatunków napotkamy w Polsce.

O książce wspominam, ponieważ znajdziemy w niej również grzyby.

O ile podobają Ci się książki Rothman, to po angielsku jej trylogia miała wydanie zbiorcze (Farm Anatomy, Nature Anatomy, Food Anatomy).


Tu sprawdzisz cenę książki Julii Rothman "Nature Anatomy": [Ceneo] [Amazon] [BookDepository]

Wydanie zbiorcze "Farm Anatomy, Nature Anatomy, Food Anatomy" [Ceneo] [Amazon] [BookDepository]


Katya Arnold, Sam Swope "Katya's Book of Mushrooms"

Wspominałam na początku, że jedyna sensowna książka o grzybach, jaką udało mi się wyszukać po angielsku, została napisana przez Rosjankę. Oto i ona - wnętrze możesz podejrzeć w tym miejscu. Ma więcej tekstu niż książka Asi Gwis o grzybach, ładne rysunki oraz równie szeroki przekrój poruszanych tematów.


Tu sprawdzisz cenę książki: Katya Arnold, Sam Swope "Katya's Book of Mushrooms" [Amazon]


Książki, które polecam, rekomenduję Wam z całego serca. Jeśli zechcesz dokonać zakupu przez któryś z linków przeze mnie zamieszczonych, dostanę z tego tytułu małą prowizję. Nie ma to wpływu na cenę książki, a będzie to formą wyrażnia wdzięczności za moją pracę.

Podoba Ci się to co robię? Chcesz być na bieżąco? Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, to zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku

Author image
Spiritus movens mamtonakoncujezyka.pl, posiadaczka dwójki dzieci i trzech par rąk (od czasu założenia bloga)