Jak wykorzystać zabawkowe warzywa i owoce do rozwoju językowego i nauki myślenia analitycznego?

Kiedy idziemy do sklepu, zazwyczaj robimy zakupy automatycznie, bez zastanawiania się jak skomplikowany jest to proces. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele umiejętności trzeba mieć, żeby wyjść z pełnym koszykiem. Proponuję Wam przetestowanie zabawy, która rozwija słownictwo, ćwiczy pamięć i uczy myślenia analitycznego. Proponuję kilka jej wariantów.

Idea gry zakupowej

Celem gry jest skompletowanie w koszyku produktów z przygotowanej listy zakupowej. List jest kilka, każda ma po kilka produktów - dwulatkowi wystarczy 5 rzeczy, pięciolatek będzie preferował dłuższe listy. Dobrze, żeby listy były tak przygotowane, żeby dało się jednocześnie skompletować wszystkie zakupy (żeby nie dochodziło do bitew, gdy dwójka dzieci ma na liście marchewkę, a mamy w zanadrzu tylko jedną).

Lista jest napisana dużą czcionką, z realistycznymi fotografiami produktów obok nazw. Dzięki temu dziecko będzie w stanie samo się zorientować czego ma szukać, a sukcesywnie nauczy się czytać. Listy drukujemy w kolorze, wycinamy i laminujemy, aby były trwalsze.

Jestem szczęśliwą posiadaczką pluszowych warzyw i owoców z IKEA (seria Duktig) i przygotowałam do nich zestaw list. Jest to zestaw 5 list, każda po 5 produktów. O ile ktoś chciałby skorzystać z moich gotowców, to proszę o mail - z przyjemnością podeślę.

IMG_3860

Warianty gry

  1. Dziecko kompletuje wszystkie produkty, które ma na liście. Zwracamy uwagę, by dziecko samo dokonywało autokorekty. Czyli uczymy je, że gdy ma pełny koszyk, to odczytuje listę sekwencyjnie, od góry do dołu, sprawdzając, czy wszystko z listy znalazło się w koszyku. Wbrew pozorom jest to nie lada sztuka - dziecko, które nie czyta, nie ma takich nawyków jak my i nie zdaje sobie sprawy, że czytamy od góry do dołu i od lewej do prawej. Moja córka załapała to przy trzecim podejściu (2 lata 8 miesięcy).
  2. Prosimy dziecko by pomogło nam skompletować koszyk, w którym jest już część rzeczy. Dziecko musi sprawdzić czego brakuje i to dołożyć. Można w tym celu zaangażować zagubionego misia pluszowego, który potrzebuje pomocy.
  3. Co tu nie pasuje? Tym razem miś się pomylił i nakupował rzeczy, których nie potrzebuje. Sprowadzamy go na właściwą drogę - dziecko wyjmuje z jego koszyka rzeczy, których nie ma na liście.
  4. Wariant pamięciowy. Trzymamy w ręku listę i dyktujemy co ma się znaleźć w koszyku. Maluch powinien zbierać rzeczy pojedynczo, a starszak może usłyszeć 5 nazw i potem ruszyć do boju.
    Zmiana ról! Żeby było fajnie, to mama czy tata też musi się wcielić w ekspedienta.

Oczywiście wszystko dzieje się po angielsku. Taka zabawa jest też wstępem do edukacji ekonomicznej dziecka - kupujemy rzeczy tylko z listy, nie kupujemy rzeczy, które nie są na liście.

IMG_3862

Wersja dla tych, co nie mają czasu

O ile komuś się spodobała idea tej prostej zabawy, a nie ma jak przygotować list zakupowych, to może zakupić gotową grę, która opiera się o podobną zasadę. Orchard Toys wyprodukowało grę Shopping List, która niezmiennie jest na szczycie listy kupowanych gier na brytyjskim Amazonie.

Tutaj sprawdzisz cenę gry Orchard Toys Shopping List.

Podoba Ci się to co robię? Chcesz być na bieżąco? Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, to zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku

Author image
Spiritus movens mamtonakoncujezyka.pl, posiadaczka dwójki dzieci i trzech par rąk (od czasu założenia bloga)